poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Prolog

   Na sawannie panowała susza. Lwy z Plemienia Słońca zapamiętały jednak ten dzień jako wyjątkowo upalny. Nikt właściwie nie wiedział, w którym miejscu rozpoczął się pożar. Dość powiedzieć, że wystarczyła chwila, aby ogień rozprzestrzenił się na tyle, że ogarnął swymi płomieniami ogromny obszar suchych łąk. Zwierzęta w panice uciekały przed niszczycielskim żywiołem a czerwona łuna przysłaniała błękit nieba. 

   Ogień otoczył także małą polankę, na której polowała grupa lwic. Plemię Słońca rzadko zapuszczało się na polowanie na otwarte tereny, jednak teraz na górzystych wzgórzach zwierzyny było wyjątkowo mało. I właśnie wtedy, kiedy lwice pospiesznie opuszczały niebezpieczne miejsce, zobaczyły ją. Młodą brązową lwiczkę leżącą zemdloną na suchej ziemi. Oddychała jeszcze, lecz nie było wątpliwości, że zginie jeśli zostanie tu chociaż chwilę dłużej. Jedna z lwic szybko podniosła z ziemi lwiczkę i pobiegła za pozostałymi. 

   Kiedy lwice wracały do reszty stada ogień zaczął powoli przygasać. Nagle na swojej drodze zobaczyły sporej wielkości kształt leżący w trawie. Podeszły bliżej. Okazało się, że była to jasnobrązowa lwica. Wydawała się już martwa ale kiedy się przyjrzały się jej, zobaczyły, jak powoli otwiera oczy. Jej wzrok powędrował w stronę lwiczki trzymanej przez jedną z lwic. Widać było, że chce coś powiedzieć ale nie może złapać oddechu. Wreszcie wyszeptała cicho:

- Nazywa się Imani




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozdział 3

 Nadszedł w końcu ten dzień. Wszyscy obudziliśmy się przed świtem, ponieważ według tradycji na Liściaste Wzgórze należało przybyć bardzo wcz...